Kartka i ołówek

6 sierpnia 2013 at 10:02
Kartka i ołówek

Strasznie przyrośliśmy do komputerów. Jest wiele zawodów, które wykonywać możemy jedynie przy pomocy komputera. Ot, choćby moje zawody: grafik komputerowy, bloger. Mamy tu wszystkie narzędzia, programy, dostęp do informacji, muzyki, itp. Właściwie nie potrzebujemy nic więcej. Takie skupienie się na komputerach jako jedynym narzędziu pracy sprawia, że młodsze pokolenia (w sumie te starsze również) zapominają lub nawet nie wiedzą, że cała praca projektowa, planowanie, cały fundament powinien zacząć się gdzie indziej niż na ekranie komputera.

Bodźce, bodźce everywhere…

(W tym tekście słowo „projektowanie” będę używał aby opisać cały szereg działań jakie prowadzimy w naszych pracach. To może być projektowanie graficzne, projektowanie prezentacji, przemówienia, wykładu, szkolenia, planu dnia. Projektowanie kampanii reklamowej, wymyślanie hasła czy tekstu, robienie wpisów na blogu, itp, itd.)

Bardzo często żyjemy w przekonaniu, że najlepiej projektuje się na komputerze, oczywiście z dostępem do internetu. Wszystko mamy pod ręką i wszystko jest w jednym miejscu. To tu mamy wszystkie narzędzia, tu mamy wszystkie informacje. Tutaj szybko możemy np. coś podkreślić w innym kolorze, coś dorysować, wkleić konkretne zdjęcie, itd. Jednak to co wydaje nam się największą zaletą, jest tak naprawdę największą wadą. Zaczynamy bombardować się ogromną ilością bodźców, które zamiast pomagać, wprowadzają zamieszanie. Możemy nawet sobie wmawiać, że przecież przeglądarka jest zamknięta i na komputerze lepiej mi się pisze, czy rysuje. Możemy sobie wmawiać. Prawda jest taka, że i tam mamy świadomość tego, że te wszystkie możliwości są o jedno kliknięcie od nas i zamiast myśleć o projekcie, o jego podstawach, to zaczynamy myśleć o szczegółach.

Think more, design less

Think more, design less. To zdanie autorstwa Ellen Lupton każdy powinien wziąć sobie do serca. Projektowanie zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie kiedy palce dotykają klawiatury czy piórka tabletu. To wszystko jest podstawą i fundamentem projektu. To właśnie tu powinien zarysować się ogólny zamysł tego co w ogóle chcemy zrobić, tak żebyśmy przed ekranem usiedli w konkretnym celem i zadaniem do wykonania. Tak więc: ostrzymy ołówki, bierzemy kartki i zamykamy komputer (z tym ostatnim wstrzymajcie się przynajmniej do skończenie czytania tego wpisu… i daniem lajka).

Kartka i ołówek

To właśnie kartka i ołówek są najważniejszym narzędziem każdego projektanta. To właśnie niedoskonałości i ograniczenie kartki i ołówka są ich największą zaletą. Teraz możemy skupić się na tym co mamy wykonać. Możemy zrobić sobie mapę myśli, wyznaczyć cel i drogę jak do tego celu dotrzeć. Na kartce o wiele szybciej spisuje się urwane myśli, które przy pracy na komputerze by uleciały, a tak mogą stać się trampoliną do POMYSŁU. Na kartce o wiele szybciej się szkicuje. Tu nie ma opcji CMD+Z, nie możemy cofać i bawić się w szczegóły, które na tym etapie są kompletnie nie potrzebne. Mamy tylko kartkę i ołówek, więc nie zaczniemy wybierać fontów, koloru, czy grubości pędzla. To właśnie na tym etapie powinny powstać plany układu projektu, układ stron, rozmieszczenie przycisków, czy gdzie będzie blok tekstu, a gdzie uśmiechnięta pani ze stocka. To tu powinno powstać wiele różnych opcji (nawet tych bardzo złych), z których później wybierzemy kilka do realizacji. Gdybyśmy zaczęli od komputera, to najpewniej zaczęlibyśmy skupiać się na jednym, pierwszym pomyśle i reszta by się nawet nie pojawiła.

Warsztat Zucha

Żeby nie poruszać się tylko w oceanie teorii powiem Wam jak to wygląda u mnie.

Zawsze mam na biurku stos czystych kartek, notatnik i kilka ołówków.

Bardzo często to właśnie od kartki zaczynam planowanie dnia. Zastanawiam się co mam dziś do zrobienia i sobie to zapisuje (zwykle w międzyczasie pojawiają się jeszcze jakieś myśli, ktoś zadzwoni, ktoś napisze i to wszystko dopisuję do listy). Cały czas mam też aktywny i uzupełniany kalendarz google, żeby nic nie poginęło, ale kartka zawsze jest pod ręką i nie muszę otwierać komputera żeby coś sprawdzić.

kartka-olowek_03

Gdy mam do wymyślenia komiksy (głównie chodzi o komiksy komercyjne, bo je zwykle robię seriami i często muszę się przegryźć przez charakter i historię konkretnej firmy czy produktu), to zawsze zaczynam od spisania na kartce różnych haseł i kluczowych słów dotyczących tego co mam wymyślać. Potem dopisuje luźne myśli, czasami całe zdania, czy początki bez pointy. Piszę wszystko co mi przyjdzie do głowy. Dopiero po tym zaczynam jakoś składać to do kupy — wtedy często pojawiają się nowe pomysły na bazie tego co już zapisałem. Czasami planuję kto ma co powiedzieć. Robię to rysując kółka zamiast ludzików, bo tak jest szybciej i to w zupełności wystarczy. Jak mam to wszystko, mam gotowe scenariusze, to dopiero wtedy przepisuje je do komputera. Do archiwizowania tekstów i pomysłów używam darmowego programu Evernote, który działa jako aplikacja na komputerach oraz jako zsynchronizowana aplikacja na smartfony. Kiedy tekst jest przepisany, a błędy poprawione, nadchodzi czas żeby zrobić komiks w wersji jaką Wy widzicie na swoich ekranach.

W przypadku projektowania graficznego sprawa wygląda bardzo podobnie. Czy to logo, czy layout www, bierzemy do ręki ołówek i zaczynamy szkicować, bardzo prosto, bardzo ogólnie, stopniowo dodając szczegóły, rezygnując lub rozwijając konkretne wersje. To na tym etapie możemy swobodnie dopisać jakąś myśl, uwagę do projektu. Możemy przespać się z tym i wrócić na świeżo po jakimś czasie, mając zapisane wiele takich ulotnych myśli.

Projekty dalekie od grafiki również rozwiązuję podobnie. Kiedy planuję np. jakąś akcję promocyjną na blogu, to też rozpisuje sobie wszystko na kartce. Po prostu otwieram umysł i zapisuję wszystko co z niego wylatuję. Owszem, część tych rzeczy jest kompletnie żenująca, a inne sprawiają, że zaczynamy bać się sami siebie, ale w tym potoku pojawiają się też dobre pomysły, które potem tylko wystarczy wyłowić.

Zapomniałbym dodać, że czasami po prostu na kartce bazgrzę. Bazgranie jest świetnym zajęciem. Tępione niepotrzebnie w szkołach, daje nam możliwość większego skupienia się i uruchomienia innych obszarów mózgu. Tak więc, bazgrajcie na potęgę :-)

Wyzwanie

Część z Was pewnie stosuje taką metodę, część z Was od dzisiaj zacznie. Ale na pewno są wśród Was i sceptycy lub leniuchy, którym po prostu się nie chce. Dlatego proponuję wyzwanie: popracujcie tak przez jakiś czas i napiszcie mi jakie są Wasze spostrzeżenia.

Na koniec tylko jeszcze raz przytoczę główną myśl:
PROJEKTOWANIE ZACZYNA SIĘ OD KARTKI I OŁÓWKA.

pozdrawiam

Zuch